Płacisz za wizytę - zakażenie gratis

Jeśli myślisz, że gabinety urody, zdrowia czy przyjemności wolne są od zagrożeń zdrowotnych, jesteś w błędzie!
Poznaj najczęstsze kłopoty, jakie tam mogą cię spotkać. I dowiedz się, jak można ich uniknąć.


Najwięcej zakażeń odnotowuje się (o ironio) w szpitalach, ale drugie miejsce na liście zajmują gabinety – kosmetyczne, fryzjerskie, dentystyczne, masażu, pływalnie.

Czy to nie żart losu, że z miejsc, do których idziemy po zdrowie i urodę, możemy wyjść chore i oszpecone?
A tak bywa często, choć dokładnych danych brak, bo i efekt zakażenia zwykle ujawnia się długo po wizycie, i już go z nią nie łączymy.
A powinnyśmy!


CZY MIŁA MANIKIURZYSTKA NA PEWNO DEZYNFEKOWAŁA CĄŻKI?

Ów „cichy zabójca”, jak mówi się o wirusie wywołującym WZW typu C, może dostać się nam do krwi także podczas korzystania z zabiegów upiększających, jeśli w ich trakcie dochodzi do naruszenia ciągłości skóry. Dlatego czujność musimy zachować tam, gdzie przekłuwa się uszy, wykonuje piercing, akupunkturę, tatuaż, gdzie fryzjer może zaciąć, a manikiurzystka i pedikiurzystka wycinają skórki. Bo nie trzeba dużo krwi, by przenieść wirus. A mało który nosiciel HCV wie, że go ma!

– Dlatego wszędzie, gdzie może być naruszona skóra, trzeba 15 razy się upewnić, czy używane narzędzia są sterylne – mówi z mocą dr Jolanta Szych, specjalista mikrobiolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. – Wszelkie igły, cążki powinny być autoklawowane (sterylizowane pod ciśnieniem) lub dezynfekowane chemicznie w odpowiednich płynach (za każdym razem świeżych!). Bo nie wiesz, kto został nimi skaleczony przed tobą. Jeśli więc twoja manikiurzystka przy tobie, teatralnym gestem, jedynie pryska na narzędzia spirytusem, zabierz rękę. Mogłaby użyć nawet dezodorantu – to bez znaczenia.

Domagaj się sterylnych narzędzi. Patrz, czy używa ręczników jednorazowych. Czy pedikiurzystka pojemnik do moczenia stóp wykłada jednorazową folią.
Dr Paweł Grzesikowski (fot. M. Pomykalski)Bakterie kochają ciepłą wodę i pożywkę w postaci martwego (i cudzego) naskórka. A ty możesz się zakazić grzybicą, która mości się zwłaszcza między palcami, czy gronkowcem. I one dłużej trzymają się nóg niż najmodniejszy lakier.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia dokładnie precyzuje, jak powinny być traktowane narzędzia w gabinetach kosmetycznych. Także fryzjerskich.

Mamy prawo domagać się, by szczotki, grzebienie były nie tylko umyte, ale i zdezynfekowane. – Ktoś przed nami mógł mieć pasożyty, np. wszy, ale też gronkowca albo grzyby – wylicza dr Grzesiowski.

Chyba nie chcemy ich dostać i wyjść np. z cudzym łupieżem na włosach. Choćby najlepiej ostrzyżonych.


CZY TWOJA DENTYSTKA JEST BARDZO UWAŻNA?

Gabinety stomatologiczne (wg sanepidu) przestrzegają czystości, w każdym jest autoklaw do sterylizacji narzędzi. Ale i tam może dojść do infekcji, zwłaszcza gdy podczas zabiegu pojawi się krew. Szczególnie niebezpiecznym prezentem, a nierzadkim, jest wirus HCV, odpowiedzialny za zapalenie wątroby typu C. To on prowadzi do uszkodzenia tego organu i może wywołać jego marskość, a nawet raka. Nie ma na niego szczepionki, jest tylko kosztowne i nieprzyjemne leczenie. Wystarczy chwila: plamka zakażonej krwi zostanie na zgłębniku czy miazgociągu, a zmęczony dentysta użyje go u kolejnego pacjenta.

– I mogą minąć lata, nim się okaże, że doszło do infekcji – mówi dr Paweł Grzesiowski z Instytutu Profilaktyki Zakażeń. Na co więc zwrócić uwagę, wybierając stomatologa? Czy przy tobie otwiera opakowanie sterylnych narzędzi, czy ma jednorazowe kubki, ślinociąg. Może lepiej iść do kliniki, niż do przypadkowego gabinetu w prywatnym mieszkaniu?


CZY NA BASENIE BAWI SIĘ DUŻO LUDZI? I CZY DUŻO LUDZI GO SPRZĄTA?

Na pływalni najbezpieczniej jest w wodzie, bo jest chlorowana, a chlor zabija drobnoustroje. Werble niebezpieczeństwa zaczynają pobrzmiewać, gdy wychodzimy na brzeg i gdy boso stajemy w przebieralni lub pod prysznicem. Jeśli panie z mopami często przecierają kafle podłogowe, może być nawet bardzo czysto. Ale diabeł tkwi w zakamarkach, gdzie ścierka na kiju nie sięga. Jeśli do tego przez pływalnię przetacza się tłum ludzi, setki stóp, flora bakteryjna może być naprawdę bogata. W cieple, wilgoci rozmnaża się jak oszalała. Co nam grozi? Popularnym nabytkiem basenowym jest grzybica – nie tylko stóp, ale też pochwy (gdy siadamy na mokrych krzesłach, ręcznikach). Profilaktycznie używane tampony wcale nie chronią. – Na zakażenie podatne są osoby osłabione, po kuracjach antybiotykowych, dzieci, ludzie starsi. Najlepszą tarczą jest więc odporność – uważa dr Szych. – Pamiętajmy też, by nosić klapki i używać tylko suchych ręczników.

– Dzięki takiej ostrożności możemy też uniknąć innego ryzyka: pałeczki ropy błękitnej – dodaje dr Grzesiowski.

Zagnieżdża się w pachach, pachwinach. Zakażona skóra pokrywa się ciemnymi plamami i boli, i często dochodzi do jej martwicy.


CO MOŻEMY WYNIEŚĆ Z MASAŻU ALBO ZABIEGU DEPILACJI?

Bezpieczna depilacja bikiniA czy przez sam dotyk też można się zakazić? – Owszem – potakuje dr Grzesiowski.

Na co zwracać uwagę podczas masażu? Czy ręcznik, którym otula cię kosmetyczka, jest wyprany (powinien być wygotowany!). Czy łóżko do masażu i innych zabiegów wyłożone jest ręcznikiem jednorazowym.

Czy kapcie, podstawione przez kosmetyczkę, są jednokrotnego użytku. Czy wszystkie urządzenia są czyste. W kwestii dbania o zdrowie nie ma czegoś takiego jak przesada.
– Można zakazić się gronkowcem od kogoś, kto tylko przez chwilę się otulał lub wycierał naszym ręcznikiem – mówi dr Grzesiowski. – Lub przed nami miał depilowane łydki urządzeniem, którego nikt potem nie mył.

A gronkowiec jest jedną z najczęstszych przyczyn powstania zmian ropnych u człowieka. Może też wywoływać zapalenie dróg oddechowych i moczowych, ale też zapalenie płuc, mózgu, sepsę. To on jest odpowiedzialny za ropne zapalenie mieszków włosowych i skóry – takie małe ropnie, jakie zauważamy po depilacji, czasem przyjmujące postać czyraków. Nie tylko trudno je wyleczyć, ale też bywają niebezpieczne, jeśli w miejscu ich wystąpienia dojdzie do naruszenia ciągłości skóry. –

Konsultowałem niedawno pacjentkę, która przed porodem wydepilowała sobie podbrzusze i zakaziła gronkowcem. Miała cesarskie cięcie i po rozcięciu skóry gronkowiec dostał się do rany. Brzuch goił się pół roku – mówi dr Grzesiowski.

A czasem bywa nawet jeszcze bardziej dramatycznie. Niespodziewanym nabytkiem od masażysty może być też... świerzb.
Nikt nie traktuje go poważnie, a może być niebezpieczny, gdy np. zarazi się nim dziecko. Bo u maluchów ma przebieg dramatyczny – ostrzega dr Grzesiowski. – To jest pasożyt, a efekty jego działania są często mylone z alergią. Skóra wygląda jak dotknięta egzemą, owrzodzeniem, bo świerzb wchodzi w skórę i drąży w niej kanały. Trudno wyleczyć.


Jak zminimalizować ryzyko zakażenia?

  • Patrzeć, czy w salonie jest czysto.
  • I jak wyglądają ręce kogoś, kto ma nami się zajmować.
  • Sprawdzać i pytać, zawsze upewnij się, że jest stosowana dezynfekcja!

Jeśli ma długie paznokcie i sześć pierścionków, to niech nam się zapali w głowie lampka. Takich rąk nie jest się w stanie dobrze umyć.

źródło - magazyn dla kobietMagazyn Claudia